Cześć! Z tej strony Ewelina! Cieszę się, że jesteś.

Dziś opowiem Ci o moich przemyśleniach po dwóch latach prowadzenia firmy. Jedziemy!

Maile

Pierwsza rzecz, która od razu przychodzi mi do głowy, kiedy mówię o dwóch latach i co mi się udało,
to to, że praktycznie udało mi się uporać z mailami.
Zrobiłam dwie rzeczy.

Pierwsza: każdy mój kurs, produkt ma dedykowany adres mailowy i wszystkie maile, które ludzie piszą na temat kursów, czy to kursanci, czy to osoby zainteresowane, od razu lądują w serwisie, który nazywa się zendesk.com. Tam ja i Magda, moja asystentka, możemy tym zarządzać, nic nie ginie, mamy nad tym kontrolę i nic nie wpada do mojej prywatnej skrzynki, co powodowałoby stres, niepotrzebny zamęt i inne sytuacje, typu gubienie maili.

Masz problem z mailami? Masz jakieś produkty? Przekieruj to na system, który nie pogubi Ci tego wszystkiego, nie poplącze z mailami prywatnymi.

Druga rzecz: wprowadziłam sobie odgórnie takie ustalenie, że nie mam konsultacji indywidualnych. Tak naprawdę to też pomogło mi uporać się z bardzo długimi mailami, które pisały do mnie osoby.

Powiem szczerze, jeśli dostaję bardzo, bardzo długi mail, który podchodzi pod konsultacje indywidualną, to ja ich po prostu nie udzielam. Mogę tylko odesłać do materiału, który mam albo w kursie, albo do artykułu.

Myślę, że dla wielu osób, które są na początku swojej drogi i biznesu, to może być coś niezrozumiałego: jak nie odpisać na mail? Ale kiedy dostajemy ich 50, 60 albo nawet 100 dziennie, to to zaczyna być dla nas pewnym problemem i generuje pewien poziom stresu. Mam blog girlswhowp.com oraz kompletne kursy, do których mogę przekierowywać. Natomiast konsultacje indywidualne nie istnieją, więc ich mailowo nie prowadzę.

Klienci

To, co jest bardzo ważne i do czego trochę dojrzewałam – nie byłam tego świadoma, to dbanie o klienta, którego już mamy. Nie tylko dbamy o to, żeby zdobyć nowego klienta, tylko o to, żeby aktualny był równie zadowolony. Nie mam teraz takiej strategii, że tylko nastawiam się na nową sprzedaż. Nie. Jeżeli planuję swój dzień, to myślę, co robię teraz dla nowych, a co dla obecnych klientów.

Planowanie

Przeważnie planuję sobie rzeczy bardzo długie terminowo. Takie projekty lubię i w takich czuję się najlepiej. Jak zrobiłam kurs online, trwało to pół roku, ale teraz jest świetny.
To, co zrobiłam, to dwie rzeczy, czyli mój dzień wygląda tak, że często robię powtarzalne rzeczy. Od poniedziałku do piątku, jak pracuję, robię takie same rzeczy. Mam już je wypisane, więc wiem, że przez pierwsze trzy godziny zrobię to, co robiłam wczoraj, bo mój projekt wymaga pewnej systematyczności ode mnie, żeby był zrobiony.

A druga zasada, jeżeli dodaję sobie coś nowego, to przeważnie jest to tylko jedna rzecz.

Planowanie c.d.

Czwarta rzecz, która jest chyba najważniejsza, znowu związana z planowaniem, to ta, że żaden plan nie jest idealny w kalendarzu. Tam on idealnie wygląda, natomiast w realnym życiu wszystko się rozjeżdża, przesuwa.

Przeważnie, jeżeli coś sobie zaplanuję, to przesuwa się o dwa tygodnie, następny czas to jest dwa miesiące, a udało mi się też mieć obsuwę, która ma rok. Więc wszystko jest możliwe i nie przejmujcie się. To znaczy przejmujcie się, ale nie za bardzo, bo nie jesteśmy w stanie wszystkiego co do dnia zaplanować. Ja nie umiem, mam tyle rzeczy i wszystko mnie fascynuje.
Wszystko, co robię, jest fajne, więc zawsze coś sobie dodam, żeby było jeszcze lepsze. I zawsze mi się wszystko przesuwa.

Analiza danych

Przez ponad dwa lata naprawdę zawsze analizuję, co działa, a co nie. I to pomogło mi sprawić, że mam płynność finansową, że robię zadania, które dają mi konkretne efekty.

Umiem zaplanować, rozłożyć w czasie promocję, wiem, ile musi trwać. I umiem oszacować na bazie listy osób chociażby zainteresowanych czymś, ile z tych osób kupi, bo wiem już jakie są moje liczby, czyli wiem, ile zarobię. A jeżeli wiem, ile zarobię, i mam też budżet firmowy, to wiem, na ile czasu mi to starczy.

Analiza danych pozwoliła mi mieć kontrolę nad tym, jak działa moja firma, i wiem, za jakie sznurki pociągnąć, żeby coś zrealizować.

Uważam, że to jest naprawdę super podejście. Jeżeli masz się czymś zająć, to badaj swoje liczby. Badaj, co działa, co nie działa. Nie marnuj czasu, kasy. Poczujesz wtedy kontrolę i wydaje mi się, że jest to najlepsze podejście do prowadzenia firmy.

Facebook

Facebook – jest on dla mnie bardzo ważny w firmie. Natomiast staram się ograniczać do minimum klikanie w notyfikacje.

Nie ma nic gorszego w ciągu dnia, jak takie klikanie i klikanie ciągle dalej, ciągle jakiś filmik i ciągle coś.
Nie wchodzę w ogóle na swojego prywatnego walla, od razu wchodzę w kilka rzeczy tylko na Facebooku, i to bezpośrednio z linków, czyli na mój fanpage, moje grupy i na menedżera reklam.

Nigdzie nie chcę zbłądzić, bo to jest już pół godziny w plecy i tak naprawdę nic nam to nie daje. Niepotrzebnie trafiamy na jakieś dyskusje, wczytujemy się.

Nie sprawdzam notyfikacji prywatnych, nie rozmawiam też na Facebooku, tylko prywatnie i to bardzo rzadko.

Nie prowadzę też korespondencji firmowej na Facebooku. Nie da się tym zarządzać, więc jeżeli piszesz do mnie na Facebooku i nie otrzymałaś odpowiedzi, to właśnie z prostego powodu: bo nie prowadzę tam tej korespondencji. Mam na każdej swojej stronie wypisane adresy dedykowane, czy to do produktów, czy to do kontaktu ze mną, i to jest jedyna forma komunikacji – mail.

Więc Facebook jest przeze mnie wycinany.

Strategia

To jest dla mnie bardzo ważny punkt. Już wiele osób pewnie to wie, ale ja naprawdę staram się działać strategicznie, czyli wyznaczam sobie jakieś przeważnie długoterminowe cele i pomału je realizuję. Wycinam wszystko, co nie zbliża mnie do ich realizacji.

Jeżeli wiem, że coś nie zbliży mnie do ich realizacji, nie robię tego. Jeżeli mam zaproszenie na konferencję, jakiekolwiek inne zaproszenie do współpracy, jeżeli widzę, że kompletnie nijak ma się to do tego, co robię, lub do tego, co planuję w niedalekiej albo nawet dalekiej przyszłości, to wiem, że jeżeli to się nie łączy z moją strategią, to będzie to dla mnie rozpraszacz.

Praca zespołowa i delegowanie

Mniej więcej na początku 2016 r. zdecydowałam o dwóch rzeczach.

Pierwsza: że w 100% chcę się skupić na tym, do czego jestem niezbędna w firmie. Czyli jestem niezbędna do robienia rzeczy merytorycznych, natomiast jeżeli jakieś zadanie jest powtarzalne i nie muszę go robić, żeby firma funkcjonowała, to powinnam je zlecać. Od 2016 r. pracuję z Magdą. Można powiedzieć, że teraz mamy taki dwuosobowy team.

W pewnym momencie w swojej firmie nie tylko zajmujesz się merytoryką, ale też marketingiem, strategią, księgowością – co jest straszne – i wszystkimi innymi rzeczami, i jakość usług zaczyna spadać. Stwierdziłam, że chcę mieć usługi na bardzo wysokim poziomie merytorycznym, dlatego muszę coraz więcej rzeczy delegować.

Po drugie: firma to nie jest one man show, nie jesteśmy w stanie realizować samodzielnie naszych celów, po prostu nie da się. I wracamy do pierwszego punktu: jeżeli coś ma być na bardzo wysokim poziomie merytorycznym, a dzień ma tylko 24 godziny, to musimy część zadań po prostu wywalić, komuś dać, komuś zaufać, chcieć kogoś poznać i pozwolić komuś poznać naszą firmę od środka, żeby ta współpraca była oczywiście dobra.

Jeżeli już czujecie, że po prostu zjadacie własny ogon w firmie, to wygospodarujcie budżet na kogoś, kto może Wam pomóc.

Przyjaźń w biznesie

To jest coś, co dla mnie jest bardzo ważne, czyli zbudowanie wokół siebie osób i poznanie osób, taka chęć zaufania tym, z którymi możemy porozmawiać, które darzymy zaufaniem i które też mogą nam zaufać. Możemy przyjaźnić się z kimś, kto również ma firmę.

Pierwszy raz miałam taką styczność, żeby się zaprzyjaźnić z dziewczynami, które też prowadzą firmy. Dziewczyny z Błękitnego Masterminda zaprosiły mnie do masterminda, to było ponad rok temu. Aktualnie ta formuła masterminda wyczerpała się, już się nie spotykamy regularnie, natomiast ja nadal mam, że tak powiem, bardzo bliską więź z Ariadną Wiczling.

Dla mnie bardzo ważne jest, żeby dbać o tę znajomość, która przerodziła się w przyjaźń. Fajnie jest mieć kogoś, komu możemy zaufać, opowiedzieć o naszych planach, ktoś nas zna na tyle, że może nas też skrytykować w naszym biznesie, czego przeważnie nie lubimy, ale to jest naprawdę bardzo, bardzo fajne.

Prowadzenie budżetu

Uważam, że jeżeli myślicie o posiadaniu firmy i chcecie zarabiać, samodzielnie się utrzymać i nadal lubić to, co robicie, to musicie dbać o finanse. Czyli musi Wam się po prostu zgadzać.

Ja prowadzę budżet firmowy na bardzo zaawansowanym poziomie i prowadzę też na mniej zaawansowanym poziomie ten domowy. Czyli w domowym wiem, ile mogę i ile prawdopodobnie wydam, natomiast nie rozdrabniam się na wszystkie pola, nie spisuję codziennie wydatków. Natomiast jeżeli chodzi o firmę, to wiem co do grosza, ile mogę zaplanować na Facebooka, na inny marketing, ile wydam w tym miesiącu, w kolejnym – bo planuję sobie na przyszłość.

Żeby uświadomić, jak pewne rzeczy robić w firmie, pomogły mi dwie książki. Tak naprawdę najbardziej jedna, ale myślę, że ta druga będzie dobrym uzupełnieniem dla osób, które kompletnie nie wiedzą nic o budżecie. Pierwsza to jest „Profit first”. Jest świetna, przeczytałam ją całą, całą wdrożyłam i uważam, że każda osoba, która ma firmę, powinna ją przeczytać i zastosować się do tego, co Mike opisał, bo samo przeczytanie to troszkę za mało, żeby Wasze finanse działały. Książka uzupełniająca to „Finansowy ninja” Michała Szafrańskiego.

Mam nadzieję, że podobał Wam się ten temat.
Jestem ciekawa, co z tych moich 10 przemyśleń wydaje Wam się najważniejsze.
Jeżeli macie swoje przemyślenia na temat prowadzenia firmy, co było takie kluczowe, było takim momentem: „Aha, to dlatego moja firma działa!” – napiszcie w komentarzu.

Wszystkie linki w jednym miejscu:

Do zobaczenia wkrótce,

Podpis Eweliny

Zapisz

Zapisz